Alexander McQueen

„McQueen”. Refleksje o sukcesie, poczuciu własnej wartości i poszukiwaniu siebie

Agnieszka Siołek-Cichocka Seans psychologiczny 0 Comments

Lubicie dokumenty biograficzne lub biograficzne książki? Ja uwielbiam. Jakiś czas temu byłam w kinie na filmie „McQueen” opowiadającym o Lee McQueenie – brytyjskim projektancie mody znanym pod pseudonimem Alexander McQueen. Nie jestem wielką fanką świata mody. Nie śledzę wybiegów i nie czytam modowych gazet, ale od zawsze zwracam uwagę na ludzi, których cechuje wyjątkowa wyobraźnia – bez względu na to, w jakiej dziedzinie sztuki się manifestuje. Do takich postaci niewątpliwie należy Alexander McQueen. Wprawdzie jego prywatna odsłona nie wzbudza we mnie zbyt wielu pozytywnych odczuć, ale jako twórca jest dla mnie artystą genialnym i totalnym. Projekty jego ubrań to dla mnie sztuka przez duże S. Kontrowersyjne, dyskusyjne, przełamujące tabu, wywołujące emocje i przez to zmuszające do myślenia. Jego pokazy to teatr i spektakl na wybiegu.

Dokument „McQueen” to poruszający obraz. Na pierwszym planie to historia zwykłego chłopaka – rozrabiaki i chuligana, buntownika z biednej dzielnicy Londynu, który z miłości do krawiectwa osiąga coś, co wydawałoby się w świecie mody niemożliwe. Bez znajomości, konotacji i bez pieniędzy, w bardzo krótkim czasie zdobywa najwyższy szczyt mody. W wieku dwudziestu siedmiu lat otrzymuje najbardziej prestiżowe nagrody i zostaje uznany najlepszym projektantem. Obejmuje posadę głównego projektanta w takich domach mody jak Givenchy czy Gucci rozwijając równolegle autorską markę Alexander McQueen. To wszystko dzięki niebywałemu talentowi, chęci uczenia się, odwadze i ogromnej determinacji w dążeniu do celu. Niezwykła droga zawodowa, która dla wielu osób może być inspiracją.

Lecz na drugim, głębszym planie to historia o tym, co dzieje się z człowiekiem, który ucieka od swoich zranień i traum w pasję, w pracę, a po drodze odnosi sukces. O tym, że rozwój wewnętrzny i przekraczanie siebie to nie to samo, co zewnętrzny blichtr, sukcesy zawodowe i poklaski. Można zrobić oszałamiającą karierę, a wewnętrznie być na samym dnie. Można mieć na sobie najlepiej skrojony garnitur i wspaniale prezentować się światu, ale pod podszewką nosić otchłań i mrok. Ciągle się bać i lękać. Życiorys McQueena pokazuje, że im wyższy szczyt, tym głębsza przepaść oraz kontrast wobec chaosu, który nosi się w sobie. Z tego powodu trzeba wciąż mocniej i mocniej się starać. Silniej się znieczulać – pracą, pasją, używkami itd., aby nie widzieć odcieni szarości, zagłuszyć niepokojący dysonans. Zakładać wciąż nowe warstwy masek. Grać i udawać, by nikt nie dostrzegł, kim tak naprawdę się jest.

Zatem jest to opowieść i o tym, że aby udźwignąć sukces i nie wypalić się, trzeba bardzo dobrze poznać samego siebie. Wiedzieć kim się jest, znać swoje granice, umieć je chronić i stać za sobą murem. Uporać się z traumami, zadrami, zranieniami. Na tyle, na ile jest to możliwe. W innym wypadku droga na szczyt staje się drogą ku autodestrukcji. Stopniowym, niezauważalnym rozpadem prowadzącym ku uzależnieniu, chorobie, depresji, przedwczesnemu końcowi.

Funkcjonuje  przekonanie, że można odnieść sukces pomimo niskiego poczucia własnej wartości. Po części to prawda. Niskie poczucie własnej wartości nie wyklucza robienia tego, co kochamy i osiągania wysokich wyników. I dobrze. Należy działać pomimo wewnętrznych deficytów. Takie działanie może nawet zwiększyć pewność siebie, tylko że pewność siebie to nie to samo, co poczucie własnej wartości. I tu zaczynają się schody.

Są osoby, u których niskie poczucie własnej wartości staje się jednym z głównych motorów działania. Dążą do określonego celu po to, aby się dowartościować. Taka strategia, choć nieświadoma, to zastawianie na siebie sideł, wpadanie w swoją własną pułapkę, a to, co widzimy na ekranie dokumentu, pokazuje, że nie chroni przed nią nawet największy talent i bycie geniuszem. Wręcz przeciwnie. Im niższe poczucie własnej wartości i im większe osiągnięcia, tym więcej presji, wewnętrznych problemów i trudności. Porównałabym to do stawiania domu na piasku – na kruchych, sypkim podłożu bez fundamentów. Taka konstrukcja nie wytrzymuje porywistych wichrów, nawałnicy i burz. Kruszy się i traci pion przy większym załamaniu pogody. Dzieje się tak, ponieważ osiągnięcia nie dają oparcia, jeśli nie mamy go w sobie. Sprawy nie ułatwia fakt, że osoby odnoszące sukcesy są wystawione na nieustanną ocenę i krytykę, co wzmacnia rozdźwięk i potęguje samotność. Dlatego tak istotnie jest, aby wspinając się, dbać jednocześnie o wzmacnianie swojego poczucia wartości. To spadochron, który nie uchroni przed spadaniem, ale sprawi, że lądowanie będzie miękkie.

Siedząc w kinie przypomniała mi się historia Wandy Rutkiewicz, choć wiem, takich życiorysów są tysiące. Ale przyszła mi na myśl właśnie ona. Może to dlatego, że po lekturze „Wandy. Opowieści o sile życia i śmierci” Anny Kamińskiej mam tę historię gdzieś z tyłu głowy. Oczywiście McQueen i Wanda Rutkiewicz to dwie odmienne persony i dwa różne światy. Jednak coś ich łączy. Oboje na szczycie. Oboje obarczeni traumą, która pozbawiła ich dzieciństwa i zbyt wcześnie wrzuciła w dorosłość. Oboje wyobcowani, nierozumiani i osamotnieni. Oboje uciekali jak najdalej, najdalej od siebie. I nic w tej ucieczce nie mogło ich zatrzymać. No i nic dziwnego. Trudno zawrócić, trudno po drodze spotkać siebie, kiedy unosi się nad tobą echo zachwytu, a za to co robisz, więc i za ucieczkę od siebie, dostajesz brawa i oklaski. I tu pojawia się pytanie, czy to, co na pierwszy rzut oka jawi nam się jako sukces, rzeczywiście nim jest? Co sądzicie na ten temat?

Polecam film właśnie ku takiej refleksji, bo w mikroskali życie Alexandra McQueena czy innych podobnych biografii, jest opowieścią również o każdym z nas, ponieważ przed każdym człowiekiem, w toku jego rozwoju, stoi zadanie poznania siebie.

PS Film świetnie uzupełnia się z książką Wilsona Andrew „Alexander McQueen. Krew pod skórą”. Znajdziecie w niej rozszerzenie historii, którą opowiedziano w dokumencie. Polecam.

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Pedagog. Logopeda. Twórca Dwóch Kropek. Wierzę w życie na własnych zasadach. Jestem pasjonatką psychologii, odkrywania mocnych stron, zabawy słowem i metafory. Mieszkam w Poznaniu. Tu tworzę i prowadzę swoją firmę. Prywatnie mama, żona i książkowy mol.

Dołącz do newslettera i pobierz ćwiczenie

DIAGRAM ODKRYWANIA TWOICH MOCNYCH STRON

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

Nie lubisz spamu? To świetnie! Bo ja nie mam na niego kompletnie czasu.