Czy Bóg może znaleźć Ci pracę?

Agnieszka Siołek-Cichocka KSIĄŻKI 10 Comments

Czy Bóg ma jakiś związek z szukaniem pracy? Jaką wizję pracy z pasją ma autorka? Czy odnajdę w niej coś dla siebie mimo, że jestem ateistką? Takie pytania skłoniły mnie do sięgnięcia po książkę Reginy Brett „Bóg zawsze znajdzie ci pracę”.

Tytuł od pierwszego momentu wywołał w mojej głowie poruszenie. To za sprawą moich przekonań, ponieważ wierzę, że mam wpływ na scenariusz mojego życia i mogę o nim decydować sama. Nie wierzę w przypadki i zrządzenia losu, ale w rachunek prawdopodobieństwa i własną wyobraźnię. Mam poczucie i świadomość, że wszystko, co robię i czego nie robię, skutkuje konkretnymi zdarzeniami i interakcjami – stąd taki a nie inny bieg spraw. I choć czasem niektóre sytuacje również mnie wydają się bez związku i sensu, to po czasie dostrzegam w nich zrozumiałą konsekwencję moich zachowań lub biologicznych czy fizycznych praw, którymi rządzi się natura. Stety lub niestety jestem w tych kwestiach do bólu racjonalna, choć szanuję poglądy innych i rozumiem, że ktoś może widzieć to inaczej.

Mimo mojej początkowej rezerwy i niechęci do amerykańskich poradników, pozycja okazała się zaskoczeniem. To książka utrzymana w konwencji krótkich i refleksyjnych mini-opowieści (lekcji), w których, ujęto wiele istotnych zagadnień związanych z szukaniem pasjonującej pracy i swojego miejsca w życiu. Na uznanie zasługuje fakt, że nie ma w niej gotowych recept na sukces i narzucania „jedynych słusznych” poglądów. Regina Brett skłania do refleksji i wyciągnięcia własnych wniosków. A jest do tego okazji sporo, bo aż 50 historii, które stają się pretekstem i punktem wyjścia do osobistych poszukiwań.

A co z odniesieniami do Boga? Czytając miałam drobne skojarzenia z „Drogą Artysty”, w której Julia Cameron również odwołuje się do (S)twórcy. W obu przypadkach panie robią to subtelnie i z klasą. Tak czy inaczej i mimo moich odmiennych poglądów religijnych, zgadzam się z autorką w kwestiach związanych z szukaniem pracy i pasji. Dla przykładu: Regina Brett uważa, że każdy z nas przychodzi na świat ze swoją misją, która wynika z wyjątkowych cech/mocnych stron/talentu/potencjału i w tym upatruje działanie Boga. Ja również uważam, że każdy z nas przychodzi z tymi zasobami na świat, z tą różnicą, że dostrzegam w tym uwarunkowania biologiczne, genetyczne i społeczne. Czy któreś podejście jest lepsze lub gorsze? Nie. Ponieważ nieistotne jest, komu lub czemu przypisujemy moc sprawczą i jak nazywamy to, w co wierzymy. Najważniejsze jest to, co w związku z tym robimy. Działamy? Czy odpowiedzialność za nasze życie zrzucamy na opatrzność, los, Boga, przypadek, a może niedobrego szefa?

czytać czy nie czytać?

Plusy

  • ciekawe historie, w których każdy znajdzie coś dla siebie – niektóre mnie wzruszyły
  • wielowymiarowe ujęcie tematu i pokazanie go z różnych perspektyw i w odmiennych kontekstach
  • prosty i przystępny język
  • książka zawiera inspirujące myśli, w której nawet spis treści przypomina zbiór cytatów
  • to dobra pozycja dla tych, którzy rozpoczynają swoją przygodę z tematem szukania pracy z pasją czy mocnych stron
  • lekki styl i konwencja czynią lekturę relaksem
  • forma, która zmusza do refleksji i przemyśleń

Minusy

  • jak to bywa w amerykańskich poradnikach, czasem przedstawione realia nijak się mają do naszych
    • tytuł, który do teraz wzbudza moje mieszane uczucia
    • mimo ciekawych treści, nic nowego dla osób, które głębiej siedzą w temacie mocnych stron/pracy z pasją itp.

    moje ulubione fragmenty z książki

    O tym, że wszystko, co ci się przydarza jest po coś

    Z czasem wszystkie kropki dają się połączyć.

    O ukrywaniu pasji

    Wiele osób w głębi duszy zna swoje przeznaczenie. Wiedzą, co chcieliby robić w życiu, ale są zbyt przerażeni, żeby faktycznie się tym zająć, bo to oznacza ryzyko porażki. Wolimy ukryć ten talent głęboko w sobie, bo tam będzie bezpieczny, nietknięty i niewykorzystany. Dużo łatwiej jest o czymś marzyć i śnić, niż naprawdę zacząć działać, narażając się na klęskę i odrzucenie.

    O powołaniu

    Każdy z nas otrzymał pewien dar, ale niektórzy nigdy go nie rozpakowali. Każdy ma jakieś powołanie, życiową misję, wyjątkowy talent. O twoim powołaniu nie musi świadczyć zajmowane w pracy stanowisko. Niekoniecznie przeczytasz o nim na swojej wizytówce, w opisie obowiązków albo w CV. Masz je raczej wypisane w sercu.

    O tytułach i nazwach zawodów

    Co oznacza tytuł zawodowy? Wszystko‍ i nic. To zależy od tego, o jakim tytule mowa, kto ci go nadał, a przede wszystkim – czy dodaje ci skrzydeł, czy cię ogranicza. Zamiast się kulić, żeby nie wyjść poza granice swojego stanowiska, czasem trzeba poszerzyć szufladkę, do której się trafiło, i samemu stworzyć odpowiedni tytuł.

    O sile różnorodności

    Nieważne, czego pragniesz – na świecie jest na to miejsce. Ktoś potrzebuje tego, co masz do zaoferowania. Na świecie jest miejsce na twój głos. Ktoś czeka właśnie na niego. W końcu powiedziałam sobie: „Pisanie jest jak muzyka”. Piosenek nigdy za wiele. Są ludzie, którzy nienawidzą muzyki country, a kochają rap – i na odwrót. Człowiek, którego porusza Szekspir, może nie znosić Johna Grishama. Czytelnicy, którym nie odpowiada mój styl pisania, mogą pokochać twój.

    O krytykach

    Ludzie będą ci mówić, że świat jest pełen pisarzy, ale większość z nich trwoni słowa i pomysły na nienapisane powieści, wychylając w barze kieliszek za kieliszkiem z obawy przed porażką. Wolą uwierzyć w swoje wątpliwości, niż spróbować spełnić swoje marzenia. Żeby sięgnąć po to, czego chcesz od życia, musisz uciszyć swoich krytyków, zaczynając od tego największego – samego siebie.

    O bierności

    Bierność często przynosi nam pewne korzyści: dopóki możesz winić kogoś innego, nie musisz brać odpowiedzialności za to, co idzie nie tak. Ale ma też złe strony: dopóki jesteś bierny, nic w twoim życiu nie zmieni się na lepsze.

    O słabościach

    Każdy ma jakąś supermoc. Wszyscy przyszliśmy na świat z umiejętnościami, które nas wyróżniają. Każdy ma też swój kryptonit, coś, co go ogranicza, pozbawia całej siły, obezwładnia w mgnieniu oka. Zwykle nasze najmocniejsze strony i największe słabości to dwie strony jednego medalu.

    O konkurencji

    Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi. Mojego powołania nie może wypełnić nikt poza mną. Ty też zostałeś do czegoś powołany. Kiedy żyjesz życiem, które zostało przeznaczone tobie jednemu, nie masz żadnej konkurencji. Życia wystarczy dla wszystkich, więc nie ma o co walczyć.

    O odkładaniu na później

    Większość z nas nie odkłada obowiązków na później z lenistwa. Po prostu tak bardzo boimy się zrobić fałszywy krok, że stoimy w miejscu.

    O „tak, ale…”

    Tak, ale zawsze robiliśmy to w ten sposób. Tak, ale szef nigdy się na to nie zgodzi. Tak, ale zarząd tego nie zatwierdzi. Tak, ale jestem za stary. Za młody. Mam za mało doświadczenia. Mam za wysokie kwalifikacje. Mam za niskie umiejętności. Pora skończyć z tymi wykrętami.

    Który z fragmentów podoba Ci się najbardziej? A może czytałeś książkę?  Co sądzisz na temat hasła zawartego w tytule książki? Zgadzasz się z tym? Podziel się ze mną swoją opinią.

    AUTOR

    Agnieszka Siołek-Cichocka

    Facebook Google+

    Projektant zawodowej zmiany. Pedagog. Logopeda. Twórca marki Dwie Kropki Wierzy w życie pozaetatowe. I w życie na własnych zasadach. Pasjonatka nurtu psychologii pozytywnej, odkrywania mocnych stron i metafory. Mieszka w Poznaniu, gdzie tworzy i prowadzi swoją firmę. Prywatnie książkowy mol i szczęśliwa żona.

    Dołącz do newslettera i pobierz ćwiczenie

    DIAGRAM ODKRYWANIA TWOICH MOCNYCH STRON

    Nie lubisz spamu? To świetnie! Bo ja nie mam na niego kompletnie czasu.

    • Mi sie chce ja przeczytac. Pozdrawiam serdecznie beata

      • Warto sięgnąć i złapać swoją myśl – a jest ich tam sporo. Również pozdrawiam!

    • Urszula Osek

      Tytuł tak jak wiara, znajdzie swoich zwolenników jak i przeciwników.
      Nigdy nie dojdzie się do jednolitego zdania. Ale tu nie o to chodzi.
      Ważne jest, czy potrafimy w tej pozycji znaleźć treści, które będą miały
      wartość dla nas osobiście. Czy coś z niej wyniesiemy i czy pomogą nam
      zrobić pierwszy krok. Zobacz Agnieszko- Ciebie ten tytuł poruszył tak
      (mimo, iż nie identyfikowałaś się z nim), że postanowiłaś przeczytać
      książkę. Czyli spełnił swoją rolę 🙂 Czy żałujesz czasu poświęconego na
      jej przeczytanie? Myślę, że nie. Wskazuje na to fakt, że na jej
      podstawie powstał artykuł. Są w nim treści i prawdy tak oczywiste dla
      nas, a tak ważne, żeby o nich ciągle i ciągle pamiętać i przypominać.
      Pozdrawiam ciepło,
      Ula

      • Urszulo, nie mam nic przeciwko książce. Wyraziłam jedynie swój pogląd, podkreślając, że mimo różnic religijnych, mam w kwestii szukania pracy takie samo zdanie, jak autorka 😉 Z resztą, zestawienie plusów i minusów również świadczy na korzyść tej pozycji. Wypisane fragmenty również 😉 Pozdrawiam serdecznie.

        • Urszula Osek

          Ależ mi absolutnie nie chodziło o to czy masz coś przeciwko książce czy nie. Przepraszam, jeżeli moja odpowiedź to sugeruje. Chciałam tylko odpowiedzieć na zadane przez Ciebie Pytanie : „Co sądzisz na temat hasła zawartego w tytule książki? Zgadzasz się z tym? Podziel się ze mną swoją opinią”. A, że nie masz nic przeciwko książce, widać z artykułu. Jeszcze raz przepraszam, bo nie chciałam, żebyś to odebrała jako atak. Chyba mam problemy z przekazywaniem myśli.

          • Urszulo, to nie Ty masz problem z przekazywaniem myśli. To ja w pośpiechu nie odczytałam go, jak trzeba. Ot co! 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Agnieszko, to ciekawe, bo ja jestem wierząca i Bóg jest dla mnie bardzo ważny, a od razu po przeczytaniu tytułu książki zrodził się we mnie sprzeciw i na postawione przez Ciebie pytanie „Czy Bóg może znaleźć Ci pracę?” od razu wyrwała mi się w myślach odpowiedź – „No jasne, że nie”. Pewnie dlatego że uważam, iż to ja jestem odpowiedzialna za rozwijanie i wykorzystywanie talentów złożonych we mnie przez Stwórcę, a jednym z najwspanialszych Jego darów jest WOLNA WOLA i ZAUFANIE. Zamiast siedzieć bezczynnie i czekać aż On znajdzie mi pracę, wolę znaleźć ją sama i prosić Go o błogosławieństwo. Mimo tytułu Twoja recenzja zachęca mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Choćby po to, by podpatrzyć, jak z klasą i wyczuciem mówić o Bogu, żeby trafiać ze swoim uniwersalnym przesłaniem także do ludzi, którzy w Niego nie wierzą.

      • Moniko, bardzo dziękuję za Twój komentarz. To, co napisałaś, to właśnie to o czym wspomniałam w artykule. Że nie ma znaczenia, w co wierzymy, ale to, co w związku z tym robimy. Pozdrawiam Cię serdecznie 😉

    • Ta książka czeka u mnie już od jakiegoś czasu na swoją kolej. Teraz jestem z trakcie „Jesteś cudem. 50. lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym” tejże Autorki. Twoją lista +/- można odnieść również do tej pozycji – sporo inspirujących tekstów, wzruszających historii i podbudowujących cytatów, ale czasem ma się wrażenie, że to jakiś taki nie nasz świat, trochę jakby naciągany. Mimo to miło się to czyta i naprawdę każdy może tam znaleźć coś dla siebie. Pozdrawiam!