Do cholery z… pasją!

Agnieszka Siołek-Cichocka PRACUJ Z PASJĄ, ŻYJ NA WŁASNYCH ZASADACH 36 Comments

Ostatnio często słyszę o pasji. Zresztą i ja podejmowałam ten temat na stronie. I ok. Nie mam nic przeciwko pasji. Sama ją mam i dobrze nam razem. Natomiast dziś chcę obrać pasję ze stereotypów i złudzeń, które pojawiają się wokół niej. Po co? Bo źle rozumiana pasja bardziej szkodzi niż pomaga.

A jakie to stereotypy?

„Aby mieć dobry pomysł na firmę, muszę mieć pasję.”
„Tylko biznes oparty na pasji dobrze funkcjonuje i ma sens.”
„Z pasją jest prościej.”
„Życie bez pasji jest nieciekawe.”
„Brak pasji rujnuje.”
„Kobieta musi mieć pasję.”
„Pasja sprawi, że będę bardziej spełniona.”
„Nie wiem, co robić w życiu. Chyba muszę odnaleźć swoją pasję.”
Itd.

Co ja o tym myślę?

Po pierwsze. Bardzo, ale to bardzo nie lubię generalizacji, bo to właśnie ona wrzuca nas w szpony skrajności, sidła szkodliwych stereotypów, w następstwie czego utrwala czarno-biały obraz sytuacji, wpędza w presję, poczucie bycia gorszym, wybrakowanym i dużo innych niefajnych rzeczy.

A po drugie i najważniejsze. Nie musisz mieć pasji. Masz wybór. Możesz ją mieć bądź nie. W każdym przypadku jest ok. Bez pasji również jesteś cała.

Pasja to dzisiaj produkt i obiekt westchnień niejednego kiełkującego w głowie biznesu oraz osób szukających pomysłu na siebie. Niemal każdy chcę ją mieć. Ale po co? Czy to rzeczywiście konieczny warunek do szczęścia, spełnienia i dobrze prosperującego biznesu? Nie.

Pasja to poczucie ulotne jak bańka mydlana, od którego, zresztą nieraz, człowieka zalewa krew. Bo z pasją wcale nie tak łatwo żyć, wbrew temu, co piszą niektórzy. I choć sama jestem pasjonatką, pomyślałam nieraz, że… do cholery z tą pasją!

A to dlatego, że:

Pasja jest wynikiem

Czasem wynikiem „przypadku”, ale zdecydowanie częściej wynikiem ciężkiej pracy nad sobą i swoimi działaniami.

Pasja nie każdemu jest potrzebna do szczęścia

A ono jest sprawą indywidualnych wartości, które z pasją mogą mieć zero wspólnego. Bez pasji można wieść udane życie zawodowe i mieć równie wysoką satysfakcję.

I tutaj przytoczę słowa mojej znajomej, które przypominają mi się zawsze przy temacie pasji:

„Aga ja nie mam żadnej pasji. Mi jest dobrze, kiedy piekę ciasto, wychowuję dzieci, siedzę z mężem i wychodzę do pracy, która nie jest super rozwijająca. Naprawdę nie potrzebuję nic więcej. Czy to nie dziwne?”

Więc, drogie kobietki, to nie jest dziwne. Tak właśnie może być, bo czemu nie?

Czekając na pasję tracisz czas

Dlaczego tak uważam? Jak wspomniałam wcześniej, poczucie pasji jest wynikiem oraz produktem ubocznym działania, zamierzonego bądź nie, ale jednak. Z moich obserwacji i doświadczenia wynika, że zdecydowanie lepiej poświęcić czas na poznanie swoich wartości, odkrycie mocnych stron, warunków pracy, które nas rozwijają – bo to one prowadzą nas do odkrycia pasjonujących zajęć. Owszem, czasem w zbiegu korzystnych okoliczności pasja znajduje nas sama, ale ma to miejsce zdecydowanie rzadziej, więc szkoda tracić cenny czas na czekanie lub szukanie na ślepo. Zamiast tego polecam konkretne i konsekwentne działanie.

Pasja opiera się na mocnych stronach

To ich odkrycie, a potem wykorzystanie w praktyce warunkuje eksplozję twórczej energii. O tym fakcie wspomina również Izabela Makosz – autorka Time For Business TV – w swojej książce „Gra o biznes”. Kiedy zakładała firmę, nie miała pasji, za to opierała się na czymś zupełnie innym, na wachlarzu swoich mocnych stron. I jak dobrze wiesz, ja również wspieram i propaguję taką postawę.

A gdybyś miała ochotę odkryć razem ze mną swoje mocne strony, zapraszam cię na kurs on-line, który przygotowuję.

Zainteresowania oraz pasje mogą być zmienne i krótkoterminowe

Dlatego lepiej szukać czegoś, co daje satysfakcję „teraz” i na najbliższy czas, niekoniecznie na całe życie. To właśnie przyzwolenie na zmianę jest czymś, co uwalnia potencjał – odwrotnie niż szukanie stałego zainteresowania, pomysłu na siebie, które wywołuje presję i blokadę w działaniu. Rozwój trwa całe życie i naprawdę niezwykle ciężko jest znaleźć zajęcie, które będzie kręcić nas niezmiennie przez 50 lat. Ciągle się zmieniamy i to, co interesuje nas dziś, za kilka lat może odejść w odstawkę.

Nie wszystko co jest pasją, jest korzystne i sensowne z punktu widzenia rozwoju zawodowego czy osobistego

Bo przecież z pasją możesz zajadać się sushi lub oglądać seriale kryminalne wylegując się na kanapie (jedno i drugie uwielbiam:)), ale z perspektywy celu niewiele z tego masz. No chyba, że dodatkowe kilogramy;)

Z pasją nadal boisz się tak samo

A przynajmniej ja tak mam. Nadal odczuwam strach, kiedy wychodzę poza strefę komfortu. Nadal tak samo się boję, kiedy robię coś po raz pierwszy. Po raz drugi i trzeci też;)

Z pasją trzeba się zmierzyć

Wspomniałam na początku, że z pasją wcale nie tak łatwo żyć, choć stoi za nią obietnica, że to właśnie z nią będzie łatwiej. A czy zastanawiałaś się kiedyś, co zrobisz, jak już tę pasję odkryjesz? Są tylko dwa wyjścia. Albo dajesz sobie spokój, albo zaczynasz działać i ciężko pracować, aby mieć z tej pasji korzyści, pracę, która przynosi pieniądze. To właśnie na granicy odkrycia pasji okazuje się, że trzeba zakasać rękawy, wziąć się do roboty, przełamać niejedną słabość, zmierzyć się z niejednym potworem w swojej głowie. I tutaj zaczyna się problem. Bo okazuje się, że sama pasja niewiele zmienia. Robi to dopiero działanie.

Pasja nie sprawia, że jest łatwiej, przyjemniej i że zawsze się chce

To mit, który funkcjonuje w wielu „motywacyjnych” cytatach. Np. w tym: „Rób w życiu to, co kochasz, a już nigdy nie będziesz musiał pracować” – Konfucjusz. Nie wiem, jak Ty, ale ja się z nim nie zgadzam. Robię w życiu to, co kocham, a pracuję i to dość ciężko. Choć na ten fakt nie narzekam, sama sobie taką drogę wybrałam i jest mi z tym dobrze. Być może to dlatego, że zawsze lubiłam góry. A życie z pasją przypomina mozolną wspinaczkę na jedną z nich.

Z pasją masz chwile zwątpienia

Mnie pomimo pasji się zdarzają. I to nie raz. M.in. z wyżej wymienionych powodów.

Pasja to zbyt duże słowo

Słowo „pasja” ma ogrom znaczeń i choć z pozoru każdy wie, o co z nią chodzi, to jednak wpadamy w jej znaczenie, jak w studnię bez dna. Ponieważ jest zbyt pojemna – wielki wór, w którym mieści się naprawdę wiele. Czasem ta wielkość może odstraszać i przerażać. Dlatego ja wolę słowo „zainteresowanie”. Jest w nim mniej presji, mniej patosu i wyjątkowości zarezerwowanej tylko dla nielicznych.

Nie zrozum mnie źle. Nie chcę cię zniechęcić do odkrywania pasji lub powiedzieć, że czai się pod nią zło wcielone. Chodzi mi jedynie o to, aby do szukania pasji podchodzić z dystansem i bez popadania w presję, że musisz ją mieć. Bo nie musisz. A jeżeli chcesz ją odkryć, to zależy mi, abyś poszukiwała jej jak najbardziej świadomie i z korzyścią, a nie szkodami, dla siebie.

Z mojego punktu widzenia pasja nie jest rozwiązaniem, receptą i nie powinna być celem samym w sobie. Fajnie, jeśli jest efektem naszych działań i mamy ją w życiu, ale o wiele ważniejsza jest droga, która do niej prowadzi. To elementy na tej drodze dają możliwość poznania siebie – a to właśnie poznanie siebie ma w tym wszystkim największy sens. Bo może przynieść zaskakujące odkrycie, że pasja nie jest Ci w życiu do niczego potrzebna.

Bardzo polecam również wartościowe wpisy o pasji na blogach:

Marta Waszczuk – 10 kroków do połączenia pracy i pasji
Życie pod palmami – Nie, nie musisz szukać swojej pasji!

A jak to u Was jest z tą pasją? Szukacie? Macie? I czy jest Wam z nią lżej?

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Projektant zawodowej zmiany. Pedagog. Logopeda. Twórca marki Dwie Kropki Wierzy w życie pozaetatowe. I w życie na własnych zasadach. Pasjonatka nurtu psychologii pozytywnej, odkrywania mocnych stron i metafory. Mieszka w Poznaniu, gdzie tworzy i prowadzi swoją firmę. Prywatnie książkowy mol i szczęśliwa żona.

Dołącz do newslettera i pobierz ćwiczenie

DIAGRAM ODKRYWANIA TWOICH MOCNYCH STRON

Nie lubisz spamu? To świetnie! Bo ja nie mam na niego kompletnie czasu.

  • Anna Matecka

    Mam wrażenie, że słowo „pasja” stało się u nas synonimem szczęśliwego, udanego życia. Jak nie masz pasji to zapewne jesteś nieszczęśliwa. Ja osobiście mam już dosyć takiego podejścia i atakowania wszelakimi „pasjami”. Dlatego dziekuję za ten wpis:)

  • Ja mam swoją PASJĘ (tak, tak, taką pisaną wielkimi literami) praktycznie już od lat dziecięcych i uważam, że jest to jeden z istotniejszych elementów mojego życia. To ona mi dyktowała wybór szkół, zawodu, a teraz stanowi podstawę mojego biznesu.
    I ja bym rozdzieliła to tak, że PASJA jako tworzenie w zakresie sztuk plastycznych jest u mnie niezmienne i stałe, natomiast miałam różne zainteresowania w jej obrębie, np. malarstwo, fotografia, obecnie jest to ilustracja, ostatnio infografika. Natomiast całkowicie się zgadzam z tym, że pasja nie sprawia, że w biznesie wszystko nam spada z nieba. Sporo ułatwia (bo np. jak lubimy to, co robimy mamy wewnętrzną motywację do działania), ale konieczne jest jeszcze kilka innych elementów jak wytrwałość, ciężka praca, typowe umiejętności potrzebne do prowadzenia biznesu (sprzedaż, promocja itp.)

    Stwierdzam, że jestem szczęściarą z moją PASJĄ, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy takową posiada.

    • Gosiu, super, że napisałaś o rozdzieleniu i rozgraniczeniu – to jedna z najważniejszych rzeczy w temacie pasji, a rzadko się o tym wspomina.

  • „Życie z pasją przypomina mozolną wspinaczkę” – tak, nawet bardzo! Pasja może być początkiem, a może być efektem działań, jak sama piszesz. Bardzo mi to bliskie.

    Co do tego, czy potrzebujemy pasji (lub „mocnych” zainteresowań – jak kto woli) – myślę, że nie ma reguły. Mój mąż nie potrzebuje i jest szczęśliwy. Ja potrzebuję i bez pasji czuję się pusta, czegoś mi brakuje.

    • Dzięki za Twój komentarz Patrycjo. No właśnie o ten brak reguły we wpisie mi chodzi, bo rzeczywiście jej nie ma. Ja np. bez mojej pasji nie dałabym rady i wiem, że potrzebuję jej do życia, jak powietrza. I niezwykle ważne jest tutaj to, co napisałaś „bez pasji czuję się pusta” – myślę, że to właśnie nasze wewnętrzne odczucie powinno być wskaźnikiem w tym, czy ta pasja jest nam do życia potrzebna, czy też nie.

  • Racja, pasja może człowieka w pewnym momencie przydusić. Człowiek musi od niej odpocząć, żeby znowu móc się nią cieszyć. U mnie na całe szczęście pasja nie kierowała wyborami szkół itp., stwierdziłam, że jak pójdę w tym kierunku to przestanę się cieszyć z tego co robię – wiadomo, jak musisz to mniej się chce. Jednak dodatkowe działania jakie podejmowałam starałam się opierać na pasji, sprawdzałam, czy jest ona w stanie mi pomóc w rozwoju osobistym i zawodowym – tu się jakoś udało, jednak nie wiem, czy odważyłabym się postawić „pasję” na pierwszym miejscu i z niej żyć. Szczerze dość ryzykowne. Pasja to robienie czegoś z zapałem i sercem, przestajesz się nią cieszyć – twój produkt/ usługa/ blog/ cokolwiek traci, a człowiek czuje jakiś niesmak. Dlatego (póki co) cieszę się, że stawiam pasję na dalszym planie, nadal obecna, pomaga, odpręża, wycisza, ale jest i pomaga w realizacji pierwszorzędnych celów 🙂

  • Racja, pasja może człowieka w pewnym momencie przydusić. Człowiek musi od niej odpocząć, żeby znowu móc się nią cieszyć. U mnie na całe szczęście pasja nie kierowała wyborami szkół itp., stwierdziłam, że jak pójdę w tym kierunku to przestanę się cieszyć z tego co robię – wiadomo, jak musisz to mniej się chce. Jednak dodatkowe działania jakie podejmowałam starałam się opierać na pasji, sprawdzałam, czy jest ona w stanie mi pomóc w rozwoju osobistym i zawodowym – tu się jakoś udało, jednak nie wiem, czy odważyłabym się postawić „pasję” na pierwszym miejscu i z niej żyć. Szczerze dość ryzykowne. Pasja to robienie czegoś z zapałem i sercem, przestajesz się nią cieszyć – twój produkt/ usługa/ blog/ cokolwiek traci, a człowiek czuje jakiś niesmak. Dlatego (póki co) cieszę się, że stawiam pasję na dalszym planie, nadal obecna, pomaga, odpręża, wycisza, ale jest i pomaga w realizacji pierwszorzędnych celów 🙂

  • Bez pasji również jesteś cała – bardzo podoba mi się to zdanie. Trochę tłuczone jest nam do głów, że biznes nie oparty na pasji, nie ma szans na sukces lub nie będzie dla innych równie atrakcyjny. Uważam, że na pewno jego wizja jest bardziej stabilna, gdy nie opiera się tylko na, być może, chwilowym hobby. Przepraszam PASJI. 😉

  • Elżbieta Henc

    Agnieszka – pisz do mnie jeszcze!! 🙂 Właśnie mnie uspokoiłaś. Czułam już presję na sobie czytając różne rzeczy, że pasję mieć muszę i koniec, bo nic sama nie zrobię.

    • Elu, a ja dziękuję Tobie, że napisałaś ten komentarz 😉 Bo właśnie taki miałam cel pisząc ten artykuł – uspokojenie tych, co czują presję. Zatem bardzo się cieszę, że artykuł się przydał 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • W ogóle wszelka presja, że musimy mieć „coś” albo musimy być ”jacyś” generuje niepotrzebne napięcia. Będąc pod wpływem ponownej lektury książki „Filozofia F*ck it” (którą bardzo polecam) mam ochotę zakrzyknąć: „Pie* pasję!”. Rób to, co lubisz i ciesz się tym – a jak nie wiesz, co lubisz, to próbuj różnych rzeczy i baw się nimi. 🙂

  • Czuję, że wiem skąd inspiracja do napisania artykułu ;))) I bardzo się cieszę, że on powstał Agnieszko. Tak, jak już „rozmawiałyśmy”: pasja jest ostatnio odmieniana przez wszystkie przypadki. Ma już pewnie tyle znaczeń i definicji co coaching ;P Ja staram się jej znaczenie odczytywać w zależności od kontekstu, w jakim jest przytaczana, ale to bardzo subiektywne podejście i wiem, że w ogólnym ujęciu non stop odwoływanie się do pasji rzeczywiście prostą drogą prowadzi do generalizacji i dzielenia rzeczywistości na czarne albo białe :/ Mam wrażenie, że pasja to taki nowy wytrych jak szczęście – nie tak dawno było „parcie”, żeby być szczęśliwym i próba osiągnięcia szczęścia „przez coś”. Czyli: jeszcze tylko awansuję, dostanę podwyżkę, założę rodzinę, kupię lepszy samochód, kupię dom, posadzę drzewo ;))) i już będę szczęśliwa. Wydaje mi się, że teraz to samo dzieje się z pasją i innymi wytrychami, które pojawiły się na dzisiejszej fiszce na Twoim FB.

    • Mam dokładnie takie samo odczucie. Poza tym u mnie to też jest tak, że pomimo tego, że również odczytuję znaczenie pasji w zależności od kontekstu, to wiem, że nie każdy to robi i nie każdy ten kontekst rozpoznaje. Nam jest pewnie łatwiej to rozpoznać ze względu na to, ze siedzimy w tym po uszy ;);) I wiemy, jak jest. Ale sporo poszukujących osób, tego jeszcze nie wie. I dlatego tak ważne wydaje mi się, aby odczarowywać pewne pojęcia, poddawać je krytyce. Tym bardziej, że słowa kształtują rzeczywistość, nadają jej fakturę i kształt.

      A z tymi wytrychami na szczęście… To prawda. Co chwilę pojawia się jakiś nowy super trend-recepta na szczęście. Szkoda tylko, że są nieskuteczne. Ale tym bardziej się cieszę, że jest ktoś taki, jak Naczelna Zmieniaczka, która walką z perfekcjonizmem wnosi w ten cały ambaras coś sensownego 😉

  • Bardzo buntowniczy tekst 🙂 Dzięki pasji przestałam ciężko pracować, a zaczęłam pracować inteligentnie. Największym mitem jest ten, który mówi, że tylko ciężką pracą można odnieść sukces. Zgadzam się, co do tego, że nikt nic nie musi. Nie musi mieć ani robić niczego, bo jesteśmy wolni i sami decydujemy. Tak samo jestem przeciwna generalizacji, ale nie zgodzę się, że bez pasji tez można wykonywać swoja pracę przyjemnie. Można wykonywać to fakt 🙂 Można się tulić do drugiego człowieka nie czując do niego nic i się nie wzdrygnąć. Można. Można jeść obiad pozbawiony smaku i się nie porzygać. Można. Moja definicja pasji: wykonywanie czynności jednorazowo lub cyklicznie z zamiłowaniem, z wykorzystaniem swoich silnych stron, z uwzględnieniem swojego katalogu wartości, pragnień oraz z uwzględnieniem tego, czego nigdy w życiu bym nie zrobiła, za żadne pieniądze świata. I w takim znaczeniu pasja jest obowiązkiem każdego człowieka- dla niego samego, a skoro piszesz o mocnych stronach i pewności siebie czyli też życiu zgodnie z katalogiem wartości, miłości i współczucia do siebie, to taka definicja pasji będzie Ci bliska 🙂 Jedna pasja, wiele znaczeń (dla każdego, co innego).

    • Viko, ja jestem buntowniczką, a raczej wojowniczką z natury 😉 A co do pasji, to taka definicja pasji, o której piszesz jest mi bardzo bliska i taką propaguję. Bo ja taką pasję mam i taką pasję znam. No i bez pasji nie wyobrażam sobie swojego życia, tak jak i Ty. Ale mnie nie chodzi o mnie, ale o te osoby, które czują presję, że pasję muszą mieć. Bo takich osób jest sporo. A gdybym miała sugerować się tylko i wyłącznie sobą w tym, jak ja pojmuję/czuję pasję, to ten artykuł by nie powstał.

      Ludzie są różni i każdy jest indywidualnością. Dlatego to, co dobre dla jednych, niekoniecznie sprawdza się u drugich. I tutaj pojawia się kwestia przyjemności z pracy. Np. Ty nie wyobrażasz sobie przyjemności z pracy bez pasji i ja również 🙂 Ale mimo tego, znam osoby, które bez pasji taką przyjemność czerpią. A to dlatego, że opierają swoją pracę na swoich wartościach, więc czują w niej sens i chcą robić coś po raz kolejny i kolejny, nawet pomimo tego, że jest ciężko, a po drugie wykorzystują w niej swoje mocne strony. Naprawdę czasem te dwa czynniki wystarczą do przyjemności, choć niekoniecznie wywołują odczucie/poczucie/efekt pasji – pomimo, że jest to najlepsza droga do jej odkrycia.

      Poza tym ja nie mam nic przeciwko pasji i odkrywaniu jej. Tak, jak i Ty uważam, że warto się o nią starać, tylko właśnie, warto robić to z głową i sensem. A przy okazji, w moim odczuciu, pisać również o ciemniejszych stronach posiadania pasji, czyli np. o tym, że praca z pasją/biznes z pasją, choć ma ogrom plusów (ja nie zamieniłabym tego na nic innego), to nie zawsze jest pasmem szczęścia i zachwytów.

      Viko, dzięki za Twój komentarz i ciekawy głos w dyskusji 🙂

  • Tak, tak tak! Bardzo lubię teksty prostujące powszechne nibyoczywistości. Wszystko, co piękne, ale zdobywane i tworzone z presją nie ma w sobie tej wartości, o którą w moim odczuciu chodzi. Ani pasja, ani szczęście, ani sukces nie dadzą satysfakcji, jeśli będą poszukiwane i zdobywane z zaciśniętymi zębami. Niech każdy żyje tak, żeby czuł się dobrze, a wtedy to, czy cokolwiek osiągnie stanie się drugorzędne.

  • Dobrze znać swoje mocne strony – to w czym jesteśmy dobre, co przychodzi nam naturalnie i w co nie wkładamy wiele wysiłku, a mimo tego efekty są świetne. To wzmacnia naszą świadomość i buduje pewność siebie. Ale co jeśli się okaże, że jesteśmy dobre w czymś czego nie lubimy albo wcale nie chcemy robić? Może nas to zacząć uwierać. Sama pasja z kolei – bez odpowiednich umiejętności (załóżmy, że kocham malarstwo, ale nie potrafię malować) – pozostanie jedynie w sferze marzeń. Trudno na tym opierać jakikolwiek biznes. A nawet jeśli mamy na tyle szczęścia, że łączymy naszą pasję z umiejętnościami, ale zabraknie trzeciego czynnika i nie uda nam się znaleźć nikogo, kto będzie chciał nam za nasze dzieło wykonane z pasją zapłacić – pozostanie to jedynie naszym hobby. Żeby robić biznes i odnosić sukcesy idealnie by było, żeby te trzy elementy udało się zagrać. Sama pasja nie znaczy nic. A praca oparta tylko na mocnych stronach? Większość ludzi w korpo tak pracuje. Zapewne da się, ale jeśli choć trochę jej nie lubimy przyjdzie z czasem moment wypalenia.

    • Super, że wspomniałaś o umiejętnościach. Z pasją jest dokładnie tak samo, jak z talentem, bo on również bez umiejętności nie istnieje. Niestety zbyt dużo oczekiwań wiąże się z pasją, kiedy to, czy będziemy z niej czerpać korzyści zależy od wielu innych czynników bezpośrednio z nią niezwiązanych (naszego zachowania, działania,strategii, wiedzy, umiejętności itd.), a nie od niej samej.

      „Ale co jeśli się okaże, że jesteśmy dobre w czymś czego nie lubimy albo wcale nie chcemy robić? Może nas to zacząć uwierać.” Z mojej perspektywy i tego, jak pracuję np. odkrycie mocnych stron i rozpoznanie ich to elementy, z których można tworzyć różne scenariusze i zawodowe konfiguracje. Rzadko zdarza się tak, aby jakaś mocna strona była przypisana do jednej konkretnej czynności/zawodu i nie można było jej wykorzystać w innej aktywności. Taka właściwa praca z mocnymi stronami polega również na tym, aby odkryć konteksty/warunki, które zgrywają się z naszymi mocnymi stronami oraz koniecznie z wartościami. Jeżeli te trzy punkty zostaną dobrze dopracowane i spełnione, to istnieje niewielkie ryzyko, że to, co robimy w oparciu o mocne strony zacznie nas uwierać. Ale bardzo się cieszę, że o tym napisałaś. Przypomniałaś mi, że ja sama byłam kiedyś w takiej właśnie sytuacji, kiedy jeszcze pracowałam na etacie. Byłam dobra w tym, co robię, ale tego nie lubiłam, ale to właśnie dlatego, że ta praca nie była oparta na moich wartościach i warunkach pracy, które tym wartościom sprzyjają.

      „A praca oparta tylko na mocnych stronach?” To prawda. W zasadzie tak samo, jak wyżej. Nie da się długo ujechać tylko na mocnych stronach. Ani tylko na pasji. Trzeba to koniecznie łączyć z innymi elementami.

      Kamilo, dziękuję za Twój komentarz, wiele cennych uwag i inspirujących pytań. 😉

      • Bardzo mnie intryguje ten element zgrywania mocnych stron z wartościami, oraz odkrywania kontekstów i warunków, które zgrywają się z naszymi mocnymi stronami. Chcę więcej! Czekam z niecierpliwością na Twój kurs 🙂

  • Fajnie, że o tym piszesz, bo wiele osób czuje się gorszym dlatego, że nie posiadają żadnej wielkiej pasji. Nie ma sensu porównywać się z innymi i na siłę szukać swojej pasji, bo tylko nabawimy się frustracji. A po co. Owszem, ja osobiście uważam, że warto mieć pasję, a jeśli można budować na niej swój sukces zawodowy to już w ogóle super. Bo moim zdaniem pasja może być motywacją i czymś, co dodaje siły do przetrwania kryzysów. Ale nic na siłę. Możliwości budowania kariery i sposobów na satysfakcję w życiu jest tyle, ilu ludzi na świecie. Nie ma sensu trzymać się jednej, narzuconej drogi, skoro można przejść przez życie swoją własną.

    • „Nie ma sensu trzymać się jednej, narzuconej drogi, skoro można przejść przez życie swoją własną.” – Sylwio, pięknie ujęte! Zabieram to zdanie ze sobą 😉

  • Agnieszko – piszesz o pani, która piecze, gotuje, itp mówiąc, że nie ma pasji. A w moim widzeniu pasji – to właśnie jest jej pasją, czyli dbanie o domowe ognisko poprzez te działania, które mają dla niej wartość. Bo bardzo wiele kobiet robi to samo, lecz bez zaangażowania, bo te czynności je nudzą. Pasja to dla mnie: ogień, motor, zapłon do działania, pozwala nam na wyjście ze strefy komfortu i dodaje nam odwagi. Albo może być pasja, która daje nam radość życia i nie pcha nas do działania, tylko nas zatrzymuje tam, gdzie jesteśmy, tu i teraz w tej właśnie chwili – nazywam to pasją z energią do wewnątrz. I tak naprawdę można mieć wiele różnych zainteresowań w życiu, które będą się zmieniały wraz z naszymi potrzebami i naszą energią. Cyklicznie. Bardzo wartościowy ten artykuł, jak wszystkie Twoje zresztą. Polecam tez artykuł Moniki z Dom Dobre Miejsce o różnych odcieniach pasji: http://www.kobiecasila.pl/2015/12/pasja-niejedno-ma-imie/

    • Gabi, bardzo podoba mi się Twoje nawiązanie do cykliczności. Takie podejście jest mi bardzo bliskie, bo jest blisko z naturą.

      Słuszna uwaga z pasją w kwestii dbania o domowe ognisko. Natomiast akurat u mojej znajomej to rzeczywiście nie jest pasją. Ona to lubi, ale do pasji w tym daleko. Bo nie każde zainteresowanie i to, co lubimy jest pasją, nawet takie, poprzez, które realizujemy swoje priorytetowe wartości i które dają nam sporo satysfakcji. Jednak nie zmienia to faktu, że pasja i rozwój może odbywać się również w naszej kuchni, wśród domowego ogniska. Myślę, że w kwestii pasji nie ma tutaj jakiegoś uniwersalnego wzoru – co człowiek to inaczej.

      A artykuł Moniki przeczytałam już kilka dni temu z wielkim zainteresowaniem 😉

      Dziękuję Gabi za Twój komentarz i ciekawe spostrzeżenia 🙂

  • Ada

    Świetny wpis. Wkoncu ktoś zdjął patos z tej pasji. Liczy sie zainteresowanie tematem i DZIALANIE w tym obszarze oraz nastawienie na progres.

  • Oczywiście, że nie jest tak, że MUSIMY mieć pasję, żeby mieć wartość lub być szczęśliwym i spełnionym w życiu (fajnie, że o tym piszesz!) ani też że pasja nam cokolwiek zagwarantuje… natomiast porównując moje życie przed tym, jak odkryłam, co mnie tak naprawdę w życiu napędza i nadaje mu barw, i po tym, to naprawdę niebo a ziemia. To nie musi być nic wielkiego ani profesjonalnego, kojarzy mi się raczej z takim wysysaniem soków z życia, delektowaniem się nim. Tak rozumiem życie z pasją. Pewnie zależy, jak ją definiować.

  • W pewnym momencie nawet mnie przekonałaś, że pasja to nie wszystko, ale nadal uważam, że jest źródłem wszystkich zmian, przełomów, rewolucji w życiu, a nawet jeśli boimy się ich to nadaje ona życiu smak i jest tylko jednym z wielu składników sukcesu. Jej siostrą jest ciężka praca, a jej źródłem talent, choćby zamiłowanie, dryg do czegoś. Wtedy to co robimy wypływa z nas, jest pełniejsze, bo pasja to jak ogień, ciągle trzeba do niego dorzucać by się palił i napędzał nas do cholernie ciężkiej pracy.

    • Dzięki za Twój komentarz. Tak naprawdę moim celem nie jestem przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek, ale tylko pokazanie, że istnieje alternatywna perspektywa, a nie tylko jeden punkt widzenia. Bo ja wiem, jak to jest z pasją, sama jestem pasjonatką, więc w pełni rozumiem i czuję to, co napisałaś. Natomiast ten artykuł jest dedykowany bardziej tym osobom, które odczuwają presję, że pasję muszą, a przecież nie muszą. Ponieważ my pasjonaci mamy trochę inaczej niż niepasjonaci 😉 Pozdrawiam serdecznie.