jak osiągnąć sukces

Jak osiągnąć sukces?

Agnieszka Siołek-Cichocka KSIĄŻKI 11 Comments

„Kopalnie talentów” dostałam w prezencie. Pewnie gdyby nie to, nie sięgnęłabym po tę książkę. Część mojej sceptycznej osobowości, kazała mi podejść do tej pozycji z rezerwą. A to wszystko za sprawą tytułu. Jakoś tak mam, że wszystko, co kojarzy mi się z produkcją i generowaniem geniuszy oraz wielkich talentów wzbudza moją niechęć. Ale, ale… Po kilku przeczytanych stronach miejsce mojego sceptycyzmu zastąpił zachwyt! Warto było dać tej książce szansę. A poza tym… Stwierdzenie „nie oceniaj książki po okładce” (u mnie po tytule 😉 ), sprawdziło się i w tym przypadku.

Okazało się, że „Kopalnie talentów” to 100% tego, co myślę i czuję w temacie rozwijania talentów i mocnych stron. Autor poświęcił kilka lat badań i pracy nad szukaniem odpowiedzi na pytanie, skąd biorą się wielkie sukcesy znanych postaci sportu i biznesu i co ich różni na tle osób, które sukcesów nie osiągają. Pozycja zawiera wiele wnikliwych analiz i ciekawych studium przypadku. Na uwagę zasługuje fakt, że Ankersen wziął pod lupę metody pracy trenerów, którzy mają na swoim koncie największe światowe osiągnięcia w dziedzinie rozwijania potencjału innych. Większość książek poświęconych osiąganiu sukcesów czy rozwijaniu talentów skupia się na analizie życiorysów ludzi sukcesu. Tutaj nacisk położono na zbadanie metod pracy trenerów, którzy osiągają najwyższe wyniki w pracy ze swoimi podopiecznymi. I to jest w tej książce najciekawsze, świeże i odkrywcze!

Bo w osiąganiu sukcesu oraz rozwijaniu potencjału chodzi głównie o metody, jakie stosujemy wobec siebie lub innych. Oraz sposoby na wykrzesanie iskry talentu i wydobycie z niej ognia, tak aby płonął długo i jasno. A nie o to, by zadawać sobie pytanie, czy mamy w ogóle jakiś potencjał. Zadanie takiego pytania to ślepa uliczka, która wiedzie donikąd, ponieważ można na nie odpowiedzieć tylko „tak” lub „nie”. W ten sposób zabieramy sobie lub innym aż 50% szans na dostrzeżenie potencjału.

Ankersen analizując ścieżki kariery światowej klasy sportowców oraz metody pracy ich trenerów, znalazł wspólny mianownik dla spektakularnych osiągnięć, nie tylko ze świata sportu, ale sukcesów z każdej dziedziny. Co zatem je łączy?

Jak osiągnąć sukces

1. CIĘŻKA PRACA

Nawet największe talenty zostają zaprzepaszczone bez ciężkiej pracy. Wiele osób uważa, że talent zwalnia z wysiłku. Otóż jest odwrotnie. Talent bez wysiłku nie istnieje. Więcej o tym w artykule „Czy rodzimy się utalentowani?”.

2. ODPOWIEDNIE WARUNKI

To co wychodzi na pierwszy plan podczas analizy ścieżki, jaką musieli przebyć ludzie sukcesu to odpowiednie warunki, które pozwalają dostrzec i rozwinąć potencjał. Takim warunkiem jest środowisko, które dostarcza nam środków do rozwoju i rozwija predyspozycje.

Więcej o warunkach w: „Warunki pracy a twój potencjał”.

3. GORYCZ PORAŻKI

Ludzie sukcesu doświadczają wielu porażek. Porażka w ujęciu Ankersena jest czymś, co sprawia, że nabieramy siły oraz odporności by zmagać się z przeciwnościami. Jest również czynnikiem, który powoduje, że doceniamy walor pracy i nie osiadamy zbyt szybko na laurach.

4. BŁędy

Z jednej strony boimy się błędów, a z drugiej to właśnie one dają nam możliwość przekonania się o swoich możliwościach, nabrania sił i stawiania się z dnia na dzień lepszym. Bez błędów nie ma sukcesów, bo to one stymulują i popychają rozwój do przodu.

5. JASNE WYOBRAŻENIE CELU

Sukces możesz osiągnąć dopiero wtedy, kiedy wiesz, co chcesz się osiągnąć. Dlatego tak ważne jest skonkretyzowanie celów i planów. Nazwanie ich oraz wyobrażenie sobie, jaki efekt chcemy osiągnąć, bardzo dokładnie i ze szczegółami. Ankersen przedstawia w książce ciekawe badania dotyczące sportowców, którzy wizualizowali swoje cele oraz tych, którzy tego nie robili. Pierwsza grupa za każdym razem osiągała lepsze wyniki, a w końcowym efekcie dopinała swego.

6. KRYTYCZNE PODEJŚCIE DO WŁASNYCH OSIĄGNIĘĆ

Skan biografii wielkich sportowców i ludzi biznesu dowodzi jasno, że są to osoby, które nigdy nie zaprzestały pracować nad sobą. Nawet w blasku osiągnięć podchodzą do swoich sukcesów z ostrożnością i rezerwą. Takie podejście umożliwia im ciągły rozwój i stawanie się lepszym w swojej dziedzinie.

7. HART DUCHA

To determinacja w dążeniu do celu i niepoddawanie się wbrew przeciwnościom losu. To cecha charakteru, którą posiadają wszyscy znani ludzie sukcesu. Ich życiorysy przepełnione są rysami, porażkami, błędami i ciężkimi zmaganiami ze sobą, a mimo to nigdy się nie poddali.

8. WŁAŚCIWE WZORCE

Niezwykle ciekawy wydał mi się wątek z wzorcami. Okazuje się, że to niezwykle ważny element, który w niektórych okolicznościach decyduje o tym, w jakim kierunku i w jakim tempie rozwija się nasza kariera. Im więcej cech wspólnych dostrzegamy między nami a określonym wzorcem/autorytetem tym bardziej chcemy ten wzorzec naśladować. Co w dalszej kolejności przekłada się na nasze osiągnięcia w podobnych dziedzinach.

9. WSPIERAJĄCE OTOCZENIE

Otoczenie to kolejna składowa, która tworzy żyzny grunt na którym może wyrastać talent. I w tym wypadku sprawdza się powtarzana po wielokroć zasada, że „to z kim przystajesz, takim się stajesz”. W głębszym sensie oznacza to, że otoczenie, w którym wyrastamy oraz ludzie, którymi się otaczamy w dużej mierze determinują nasze sukcesy. Otoczenie może być wspierające bądź nie. Te pierwsze może zmotywować nas do działania i spełniania marzeń, te drugie podciąć skrzydła na dobre.

10. MOTYWACJA DO DZIAŁANIA

Bez motywacji jak bez ręki. To dzięki motywacji przechodzimy od myślenia do działania. Grunt, aby każdy odkrył jej źródło. Takim źródłem są nasze wartości i potrzeby.

11. PASJA

Pasja obok motywacji jest paliwem napędowym do działania. Bez miłości do zajęcia ciężko jest utrzymać motywację i podnosić się po porażce. Pasja pomaga wstać, otrzepać się i spróbować po raz kolejny. Choć nie tylko ona!

12. ZARZĄDZANIE WŁASNĄ ENERGIĄ

Umiejętności oraz wysiłek włożony w rozwijanie talentów idą na marne, kiedy nie są podparte odpoczynkiem i umiejętnym dysponowaniem swoją energią. Z jednej strony liczy się ciężka praca, ale jeszcze ważniejsze jest regeneracja sił i umiejętne nimi dysponowanie tak, aby się nie przeforsować i nie wypalić.

13. 100 tysięcy godzin!

Aby zostać w jakiejś dziedzinie mistrzem trzeba poświęcić na określone zajęcie minimum 100 tys. godzin. To udowodniony naukowo fakt. Byś może ta liczba brzmi przerażająco, ale w przeliczeniu na lata i w stosunku do długości całego naszego życia nie jest to wcale aż tak dużo. W tym świetle znaczenia nabiera rozwijanie talentów i predyspozycji już od najmłodszych lat i wczesne wychwycenie tego, w czym dziecko chce stawać się dobre i co go interesuje. Oczywiście później również możemy to zrobić, ale jest to znacznie trudniejsze i wymaga większego wysiłku.

A poza tym nie każdy przecież musi być w swojej dziedzinie mistrzem 😉 Mnie wystarczy, że mogę być w czymś po prostu dobra 😉

14. Trudności

Trenerzy, którzy odkryli i oszlifowali największą ilość światowej klasy talentów, kieruję się podczas doboru zawodników jedną wspólną zasadą. Wybierają tych, którzy mają przeciętne wyniki, ale za to wysoki wskaźnik pokonywania trudności. Nie liczy się dla nich wynik, który da się pokazać na kartce, ale podejście do pracy. Uważają również, że w im trudniejszych warunkach ktoś się rozwijał, tym osiągnie lepsze wyniki, kiedy dopasuje się do takiej osoby indywidualną strategię działania. Jest tak dlatego, że osoby, którym było w życiu pod górkę, mają większy hart ducha by walczyć i pokonywać własne słabości. Takie życiorysy mieli m.in. Steve Jobs, Richard Branson, Ronaldo, Michael Jordan i wielu wielu innych.

15. Indywidualne podejście

To coś, co najbardziej zachwyciło mnie w „Kopalniach talentów”. Ponieważ wierzę i wyznaję zasadę indywidualizacji i jest ona najbliższa mojemu sercu. Indywidualne podejście to strategia działania najlepszych trenerów świata. Ankersen prowadząc z nimi wywiady bezskutecznie szukał jednej sprawdzonej strategii na wydobycie potencjału innych. Bezskutecznie, ponieważ jednej uniwersalnej strategii nie ma. Za to jest ich tyle, ile jest ludzi. Dlatego tak ważna jest umiejętność indywidualnego podejścia do każdego człowieka. Każdy jest inny, każdy ma swój własny zestaw indywidualnych cech, każdy ma swoją historię. I właśnie dlatego, największym błędem jest stosowanie wobec ludzi tych samych metod. Chcesz odnieść sukces? Idź swoją drogą, ucz się na swoich błędach i wyciągaj wnioski z własnych porażek, ponieważ każdy ma swoją drogę. Chcesz być skutecznym trenerem/nauczycielem? Strzeż się jak ognia traktowania wszystkich w ten sam sposób.

Więcej o niszczącej sile mierzenia wszystkich tą samą miarą pisałam w artykule „Czy umiesz wdrapać się na drzewo?”.

Wniosek z książki jest taki, że warto być niedoskonałym, pozwalać sobie na błędy i porażki, a trudności traktować jako naturalny element życia. To właśnie te czynniki często stanowią o naszym sukcesie i rozwoju silnych stron. Nie chodzi o to, aby nie było porażek, ale o to, aby znać ich źródło. I jeszcze to, że najważniejsza jest praca nad sobą. Dzięki niej możemy w swoim życiu wiele zmienić. To bardzo dobra wiadomość, ponieważ rozwiewa mit, że o naszych sukcesach decyduje wrodzony talent.

Bardzo zachęcam Cię do przeczytania tej książki. Znajduje się w niej wiele pasjonujących treści, które otwierają oczy na sprawy związane z sukcesem i rozwojem naszych predyspozycji. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy pracują z drugim człowiekiem – trenerów, nauczycieli, coachów oraz rodziców.

Co sądzisz o takim podejściu do sukcesu? A jeśli czytałeś książkę, jakie są Twoje wrażenia?

Dołącz do newslettera i pobierz ćwiczenie

DIAGRAM ODKRYWANIA TWOICH MOCNYCH STRON

Nie lubisz spamu? To świetnie! Bo ja nie mam na niego kompletnie czasu.

  • Zgadzam się i nie zgadzam się. Zgadzam się, szczególnie w punkcie 14 – chodzi przecież o to zaangażowanie>umiejętności. To drugie znacznie łatwiej wytrenować, niż mieć to pierwsze. Stąd nie widzę w tym nic złego, żeby zatrudniać przeciętnych pracowników i szlifować ich umiejętności do perfekcji.

    A nie zgadzam się z tą motywacją. Wg mnie najpierw jest działanie, a potem motywacja. Ta druga jest ulotna. Raz jest, częściej jej nie ma. Jeśli zmuszę się do działania, chociażby najmniejszego, to znacznie szybciej znajdę motywację, niż gdybym na nią czekał 😉 Chociaż może to moje źródło, tj. od działania do myślenia/motywowania.

    • Może być tak i tak. U mnie ciężko to rozgraniczyć, ponieważ jest i motywacja i działanie. Chce mi się robić to, co robię. Z drugiej strony istotna jest siła nawyku. Więc motywacja jest ważna na początku, by potem zastąpił ją nawyk robienia czegoś, nawet kiedy się nie chce. Bo z motywacją, jak wiemy, może być bardzo różnie 🙂 Maciek, dzięki za Twój komentarz!

  • Trochę się zgadam, trochę się nie zgadzam. Konkretyzacja celu i owszem, ale ciekawa jestem tej wizualizacji, bo z kolei czytałam badania robione na grupie studentów, którzy mieli sobie wizualizować ocenę z przedmiotów i ci, co wizualizowali sobie dobrą, ostatecznie wypadli na teście gorzej niż ci, co wizualizowali sobie złą. Z tą wizualizacją to chyba trochę osobny temat co tak właściwie powinniśmy sobie wyobrażać, żeby faktycznie po to sięgać.

    • To ciekawe, co piszesz. Osobiście wydaje mi się, że chodzi właśnie o to, o czym wspomniałaś. Czyli o sposób wyobrażania. No bo tak naprawdę można sobie wyobrażać wszystko, a nigdy tego nie dostać 🙂 Więc pewnie ważne jest kto sobie wizualizuje daną rzecz i w jaki sposób.

      W tych badaniach sportowcy wizualizowali całą drogę i przebieg treningu, bardzo dokładnie, krok po kroku, odtwarzając w myślach trasy i poszczególne kroki, a więc nie tylko cel, ale sposób dojścia do tego celu.

      Pozdrawiam Cię i dzięki za Twój komentarz 😉

      • To ja dorzucę swoje 3 grosze (chociaż może z tego wyjść cała złotówka). Generalnie w kontekście wizualizacji istnieją jej dwa rodzaje:

        1) wizualizacja celu – student wyobraża sobie dobrą ocenę (to podnosi jego motywację oraz na chwilę mocniej angażuje w naukę, ale z drugiej strony prowadzi do frustracji, gdy coś zacznie nie iść po jego myśli).

        2) wizualizacja procesu – student wyobraża sobie, jak się uczy albo jak zachowuje się na egzaminie, wyobraża sobie całą ścieżkę od początku do końca + dorzuca np. problemy (i oczywiście też rozwiązania), które pojawiają się po drodze. W zasadzie to o czym wspomniała Agnieszka 😉 Ten rodzaj wizualizacji nazywa się też treningiem mentalnym lub wyobrażeniowym i np. dzięki temu ten człowiek rok po wydarzeniu z filmiku wygrał w tym samym konkursie 😉 https://www.youtube.com/watch?v=xlFaXpun1Z4

        Wizualizację procesu stosował też np. Phelps podczas Igrzysk w Pekinie (podczas płynięcia zaczęła nabierać mu się do okularów woda – w końcu przestał widzieć, więc zaczął sobie wyobrażać jak płynie na treningu i ile razy musi machnąć ręką, żeby dopłynąć – koniec końców, znowu wygrał).

        Clue: wizualizacja procesu>wizualizacja celu.

        No, to w skrócie tyle 😉

        • Dzięki za przybliżenie tematu 🙂 No właśnie. Wizualizacja procesu jest szczególnie ciekawa i wydaje mi się czymś niesamowitym. Do tego najbardziej kojarzy mi się ze sportowcami właśnie. Jakiś czas temu widziałam filmik, na którym kierowca F1 (nie pamiętam nazwiska) podczas wizualizacji z zamkniętymi oczami potrafił odtworzyć w myślach, ale i fizycznie każdy ruch ręki i nogi, który wykonuje podczas wyścigu! Bardzo podobnie jest również u wspinaczy, którzy uczą się przejścia drogi, a konkretniej każdej szczeliny czy wgłębienia w skale i ruchu, jak mają wykonać, aby się jej zaczepić palcami. Podziwiam!

  • Kasia Antosiewicz

    O kurczę, ileż w tym jest prawdy. Dziękuję za ten artykuł. S.Jobs i R. Branson to moje autorytety. Wiele dla siebie wzięłam też z biografii innego koszykarza – Shaqu’a. Bardzo się zgadzam z tym, że wytrwałość w dążeniu do celu jest kluczem do sukcesu, że trzeba działać, ponosić porażki i próbować, bo tylko w taki sposób można spełnić marzenia i osiągać cele. Zgadzam się też z tym, że ważne jest otoczenie jednak najważniejsza jest ciężka praca. Talent trzeba spożytkować umiejętnie.

    • Polecam całą książkę „Kopalnie talentów”. Jest naprawdę świetna. Mega inspirująca. Pozdrawiam 😉

  • O! Po Twoim streszczeniu widzę, że i ja bym się zgodziła w 100%! Wreszcie coś konkretnego na rynku a nie wzniosłe hasła o wszystkim i o niczym, gdy chce się z tego coś wyciągnąć dla siebie.

    • O tak. Konkretność to bardzo dobre określenie, bo w „Kopalniach talentów” są same konkrety podparte rzetelnymi obserwacjami i badaniami.

  • Uważam tę książkę za jedną z ciekawszych pozycji na temat
    osiągania celów. Ja również nie sięgnęłabym po nią, gdyby nie fakt, że kupił ją
    sobie mój brat, trener piłki nożnej. Otworzyłam na przypadkowej stronie i
    przepadłam! Autor pokazuje, że nie ma dróg na skróty w osiąganiu poziomu
    mistrzowskiego. Co ciekawe, nieraz między wierszami wyczuwałam pytanie, czy
    jesteś gotowy na takie wyrzeczenia. Czy jako rodzic jesteś przygotowany
    poświęcić masę czasu przygotowując dziecko do sukcesu i czy naprawdę chcesz dla
    dziecka sukcesu w tej dziedzinie.

    Ponieważ temat rozwoju jest ujęty ze strony sportowej, to
    jednak przykłady pokazują, że prawdy te są uniwersalne i dotyczą praktycznie
    każdej dziedziny. Uważam, że warto tę książkę przeczytać i wziąć się do roboty…
    jeśli naprawdę chcemy osiągnąć nasze cele.