Joanna Chmura

Zanim cokolwiek zadecydujemy, musimy siebie samego poznać na wylot

Agnieszka Siołek-Cichocka cv zmiany, RÓB TO, CO KOCHASZ 1 Comment

Są takie działania i przedsięwzięcia, które porywają mnie z mety i bez zastanowienia kradną moje serce. Widzę je i wiem, że to jest TO. Bo wnoszą unikatową wartość oraz autentyczność, która niczego nie udaje. A tego właśnie, w natłoku marketingowo-rozwojowych treści i pasjobiznesów, potrzebuję, jak tlenu. Ale to nie wszystko. Do działań Joasi przyciągnęło mnie coś jeszcze.  Wrażliwość, oswajanie się ze wstydem i Brene Brown, które łączą jej działania, a w moim życiu również zajmują szczególne miejsce. Zatem dziś przedstawiam Wam Joannę Chmurę i jej życie pozaetatowe, które jest tak naprawdę tym, co robi na co dzień, czyli prawdziwą sztuką możliwości. Inspirującej lektury.


Joanna Chmura – The Art of Possibilities

Asia w 2014 zdecydowała się wyjechać do USA, żeby bezpośrednio pod okiem dr Brene Brown autorki „Darów niedoskonałości” i „Z wielką odwagą” uczyć się pracy ze wstydem, wrażliwością i odwagą, najpierw swoją a później swoich klientów, którzy mierzą się z tymi obszarami. Wróciła odmieniona i od tamtej pory nic nie jest takie samo. Jako jedna z 8 osób w Europie zdobyła w USA certyfikat Daring Way Facilitator™ i prowadzi w oparciu o tę metodologię warsztaty grupowe oraz coaching indywidualny.

CO ROBIŁAM?

Po skończonych studiach psychologicznych pracowałam w kilku działach HR w rekrutacji. Moim zadaniem było wyszukiwanie talentów, które wpisywały się w potrzeby firmy. Najpierw robiłam to w Polsce, a potem wyjechałam rekrutować w Wielkiej Brytanii i Holandii. Po kilku latach poczułam, że w mojej pracy brakuje kreatywności i zmienności. Dodatkowo zaczęłam obserwować wśród osób nowo zatrudnianych niknący entuzjazm do pracy. Głowiłam się, dlaczego tak jest.

Po powrocie do Polski doszłam do wniosku, że chcę coś zmienić zarówno w charakterze swojej pracy, jak i w tym temacie entuzjazmu pracowników. Zaczęłam więc swoją przygodę ze szkoleniami. Zostałam trenerem umiejętności miękkich i przez 5 lat pracowałam jako trener w zewnętrznej firmie szkoleniowej. Realizowałam szkolenia dla firm, więc przeszłam na drugą stronę mocy. Ktoś inny rekrutował, a ja tym razem pracowałam z tymi osobami na salach szkoleniowych, żeby im się lepiej/mądrzej, po prostu fajniej pracowało, żeby utrzymać ten początkowy entuzjazm. Ale tu również tuż za rogiem czaiła się na mnie frustracja i zniechęcenie.

CO ROBIĘ?

Od dwóch lat prowadzę warsztaty rozwoju osobistego oraz coaching indywidualny. Moimi klientami nadal są firmy, ale też osoby prywatne. Specjalizuję się w zakresie trzech tematów: odwagi, wstydu i wrażliwości. I na pytanie, kto jest moim klientem – mówię, że wszyscy ci, którzy choć raz w życiu:

  • zrezygnowali z czegoś, bo czuli, że nie są wystarczający dobrzy,
  • odpuścili sobie pracę nad czymś, bo przygniotły ich wątpliwości,
  • nie zdecydowali się powiedzieć czy zrobić czegoś, co chcieli, bo powątpiewali w siebie,
  • po odniesionej porażce powiedzieli sobie „dość, nie nadaję się do tego”,
  • pomyśleli, że ich życie nie jest pełne, że nie żyją na 100%.
JAK ODKRYŁAM, CO CHCĘ ROBIĆ?

Boleśnie;)

Najpierw mierzyłam się z frustracją, związaną z powtarzalnością w rekrutacji i obserwowaniem w zatrudnianych osobach stopniowo malejącego entuzjazmu do pracy. Później przez te kilka lat szkoleniowych coraz głośniej odczuwałam niedosyt i brak trwałych efektów swojej pracy. Efekty na Sali zazwyczaj były – raz mocniejsze raz słabsze, ale były. Tyle tylko, że ten efekt utrzymał się krótko, bo najczęściej były to szkolenia jedno/dwudniowe, które, siłą rzeczy w długofalowej perspektywie, nie przynosiły efektów dłuższych niż dzień, tydzień czy dwa. Dodatkowo miałam wrażenie, że adresujemy na tych szkoleniach jedynie skutki, a nie przyczyny. Nie sięgamy do powodów, dla których ludzie się nie angażują, wchodzą w konflikty czy nie udzielają sobie informacji zwrotnych.

Do uczucia frustracji i małego zadowolenia związanego z faktem, że moja praca nie przynosi takich efektów, o jakich marzę, doszło uczucie frustracji i złości związanej z tym, że moje życie prywatne też nie przypominało takiego, jakiego chciałam. Najpierw studia, a potem intensywna praca w branży szkoleniowej i coachingowej siłą rzeczy wymusiła na mnie pracę nad samą sobą, a co za tym idzie zwiększanie poczucia świadomości tego, kim jestem, czego chcę, a czego nie chcę. Zaczęłam stopniowo rozumieć i czuć, że jeśli coś mi się nie podoba, to mogę próbować to zmienić albo odejść, że mam prawo szukać, mam prawo mówić swoje zdanie i mam prawo nie zgadzać się ze status quo. Powoli też zaczęłam rozumieć, że nie muszę „brać” wszystkiego, co mi przynosi życie, bo mam prawo je kształtować i wybierać. Z firmy szkoleniowej więc odeszłam, a w życiu prywatnym zaczęłam pracę nad pożądaną zmianą.

INSPIRACJA

Punktem zwrotnym w moim życiu było trafienie na dr Brene Brown. Najpierw na jej książki, potem wystąpienia na TEDzie, aż ostatecznie intuicja pokierowała mną w stronę USA, żeby tam bezpośrednio pod jej okiem uczyć się pracy modelem The Daring Way™, który stworzyła na podstawie 13-letnich badań nad wstydem, wrażliwością i autentycznością. Po powrocie ze Stanów nie miałam już wątpliwości, że to jest moja ścieżka zawodowa.

POWÓD ZMIANY

Hmm. Najprościej chyba mogę to ująć tak: życie takim życiem, które nie było moje – było zlepkiem oczekiwań i pomysłów zewnętrznych na to, jak żyć, co robić, co i kiedy mówić. Zaczęłam więc poszukiwać odpowiedzi na to, jak naprawdę chcę żyć. Żeby jednak znaleźć odpowiedź na to pytanie, musiałam poszukać odpowiedzi na pytanie – kim jestem, jaka jestem, co myślę, co czuję, w co wierzę, a w co już nie.

PLUSY WŁASNEJ FIRMY

  • mogę stworzyć coś, co jest najpierw tylko w mojej głowie, a później staje się rzeczywistością bez konieczności pytania innych o pozwolenie,
  • mogę pracować w „niepracowych” godzinach,
  • nie muszę nikogo prosić o urlop ;),
  • mogę wybierać z kim chcę pracować, a z kim czuję, że nie jest mi po drodze,
  • fun – radość z tworzenia, pomysłów, odwagi ich realizowania.

MINUSY WŁASNEJ FIRMY

  • czasem muszę pracować w „niepracowych” godzinach ;),
  • konieczność bycia samodzielną finansowo bez zaplecza w postaci względnie stabilnych budżetów firmowych,
  • bycie wszystkim w jednym – działem sprzedaży, marketingu, logistyki itp.

MOCNE STRONY

  • wrażliwość,
    • kreatywność,
      • zorganizowanie,
        • poczucie estetyki,
          • intuicja,
            • budowanie bliskości,
              • poczucie humoru.

              SŁABE STRONY

              • zorganizowanie;),
                • trudność w dokonywaniu wyborów,
                  • księgowość/sprawy prawne,
                    • próba umieszczania w kalendarzu za dużo.

                    JAKI POTWÓR MIESZKA/Ł W TWOJEJ GŁOWIE?

                    O rany, ogromny. Trochę to był mój potwór, a trochę taki kolektywny zewnętrznie stworzony, który rezydował we mnie i mówił:

                    • Asia, nie dasz rady – jesteś jedną z wielu, nic szczególnego nie wnosisz
                    • Co ludzie powiedzą?
                    • Nie znasz się na prowadzeniu biznesu
                    • Rynek jest trudny – nie dasz sobie rady
                    • Jak to będzie wyglądać, jak wrócisz na własną działalność?
                    OSWAJANIE POTWORA

                    Nie dało się inaczej jak poprzez bolesny dla mnie proces uczenia się „akceptacji tego kim jestem”. I choć brzmi jak frazes, to ja naprawdę dopiero zaczęłam stawać na nogi, jak zaczęłam podchodzić do siebie z większą akceptacją i wyrozumiałością. Wtedy coś drgnęło. A potem poszło z impetem.

                    ETAT VS FIRMA

                    Oceń w skali od 1-10 pkt:

                    6 – kreatywność na etacie   VS    kreatywność we własnej firmie – 10

                    6 – motywacja na etacie   VS    motywacja we własnej firmie – 10

                    4 rozwój potencjału na etacie   VS    rozwój potencjału we własnej firmie – 9

                    RADA DLA INNYCH

                    Mam silne przekonanie, że zanim cokolwiek zadecydujemy, musimy siebie samego poznać na wylot. To niezbędny krok, żeby dowiedzieć się, czego chcemy, na co się zgadzamy, a na co nie, jakimi wartościami chcemy żyć. Trzeba nauczyć się odróżniać, co jest naszym przekonaniem o tym, jaka ma być praca zawodowa, a co jest przekonaniem społeczeństwa, rodziny czy znajomych, .

                    Jak już poznamy siebie, to czas na budowanie zaufanie do siebie samego i akceptację. Bez tego ani rusz. Serio. Jak tu nie będzie solidnego fundamentu, to niewielki podmuch niepewności może nas potem z łatwością przewrócić.

                    KSIĄŻKA, KTÓRĄ POLECAM

                    Brene Brown „Z wielką odwagą” oraz „Dary niedoskonałości”.

                     

                    LINKI DO MOICH STRON

                    www.joannachmura.pl

                    Zapraszam także po inspiracje na FB:
                    www.facebook.com/JoannaChmuraTheArtOfPossibilities


                    KILKA SŁÓW NA DO WIDZENIA: projekt „Uwierz w życie pozaetatowe” powstał, aby inspirować do twórczych zmian. Z myślą o tych WSZYSTKICH, którzy szukają swojej zawodowej drogi, potrzebują zawodowej zmiany i tych, którzy zmiany dokonali i chcą zainspirować nią innych. Jeżeli masz ochotę pojawić się w moim projekcie i przedstawić historię swojej zawodowej zmiany, pisz koniecznie. Więcej o pomyśle w artykule „Marzysz o pracy z pasją? Uwierz w życie pozaetatowe”.


                    AUTOR BLOGA

                    Agnieszka Siołek-Cichocka

                    Facebook Google+

                    Projektant zawodowej zmiany. Pedagog. Logopeda. Twórca marki Dwie Kropki Wierzy w życie pozaetatowe. I w życie na własnych zasadach. Pasjonatka nurtu psychologii pozytywnej, odkrywania mocnych stron i metafory. Mieszka w Poznaniu, gdzie tworzy i prowadzi swoją firmę. Prywatnie książkowy mol i szczęśliwa żona.

                    Dołącz do newslettera i pobierz ćwiczenie

                    DIAGRAM ODKRYWANIA TWOICH MOCNYCH STRON

                    Nie lubisz spamu? To świetnie! Bo ja nie mam na niego kompletnie czasu.

                    • Świetna historia! Koniecznie muszę sięgnąć po książki, które polecasz 🙂 Zgadzam się całkowicie ze stwierdzeniem, że człowiek musi najpierw dowiedzieć się kim jest, by mógł się spełniać – dodam tylko, że w jakikolwiek sposób – zawodowo, w miłości, rodzicielstwie, każdej sferze życia.