wiara w siebie

Zadbaj o swoją pewność siebie

Agnieszka Siołek-Cichocka ŻYJ NA WŁASNYCH ZASADACH 9 Comments

Odkąd pamiętam imponowały mi kobiety pewne siebie i odważne. Takie, które znają swoją wartość, potrafią powiedzieć o sobie „jestem fajną babką”, „lubię siebie”, „jestem dobrą pisarką”, „świetnie prowadzę firmę”, „jestem super żoną, kochanką, matką, (wstaw cokolwiek)”. Imponują mi kobiety, które wyrażają swoje zdanie bez względu na to, czy są lubiane czy nie. Takie, które mają swój unikatowy styl i nie dbają o to, czy wpisują się nim w modę i konwenanse. Takie, które dbają o siebie. Swoje potrzeby. Wyznaczają swoje granice. I biorą od życia to, co chcą.

Uważam, że pewność siebie jest powodem do dumy. Cechą, którą kobiety powinny eksponować i obnosić się z nią jak z barwnym pióropuszem. Oczywiście mam na myśli pewność siebie, która nie szkodzi ani jej właścicielce ani światu – zdrowe poczucie własnej wartości.

Ale…

To nie takie proste, ponieważ…

Kobiety pewne siebie mają często przerąbane. Skąd to wiem? Bo sama odczuwam tego konsekwencje. Choć nie tylko stąd.

W swoim życiu wielokrotnie miałam okazję zaobserwować, co dzieje się w środowisku, w którym wśród osób z niskim poczuciem własnej wartości znajdują się osoby pewne siebie lub takie, które postępują w odmienny sposób niż większość. Akurat obserwowałam to w grupie kobiet, bo w takich grupach miałam najczęściej okazję pracować. Kobiety pewne siebie i te, które się różnią, są wykluczane, obgadywane, wyśmiewane. Za co? Za swoją inność. Za odwagę manifestacji swojej odrębności. Za to, że mówią, co myślą. Za to, że nie chodzą utartymi drogami. Za to, że mówią „nie”, kiedy ich koleżanki nigdy by się na to nie odważyły. A już najgorzej, jak jakaś wychyla się z ambitnymi pomysłami. Kobieto! Zgiń i przepadnij w czarnej otchłani!

To klasyka niektórych zachowań nie tylko w miejscach pracy.

Niby czasy średniowiecza się skończyły, a jednak nadal żyjemy w jego mentalnych oparach, które unoszą się nad nami, jak smog nad Tokio. Za wychylanie się, odstawanie, spełnianie marzeń, posiadanie innego zdania, bycie niezależną i sięganie po swoje ciągle płacimy wysoką cenę.

Z jednej strony wiele kobiet pragnie śmiało wyrażać siebie, a z drugiej z niezwykłą lekkością i łatwością ściągają za sobą inne kobiety w dół.

No bo jak to tak lubić siebie? Jak to tak otwarcie manifestować swoje potrzeby? Jak to tak odnosić sukcesy i jeszcze o tym mówić? Przecież to nie wypada! Za to wypada założyć kółko cierpiętników, użalać się nad sobą i mówić o tym, co nam nie wyszło. Umartwiać się i umacniać we wzajemnym nieszczęściu. Więc jeśli ktoś narzeka i komuś jest źle, nikomu innemu nie może być dobrze. W żadnym wypadku!

Dziwi mnie to i przeraża. Zamiast się wspierać i uczyć od siebie, brać przykład z mądrych, odważnych i fajnych kobiet, same na siebie kręcimy bat, utrwalając szkodliwe schematy zachowań.

A tak się nie da wypełnić luk oraz dziur we własnym życiorysie.

Skąd to się bierze?

Pewność siebie wywołuje kontrast wobec niepewności. Uderza w niskie poczucie własnej wartości, w lęki i strachy, które wiele osób ma w sobie. W stereotypy, które pomieszkują w głowie. W to, że one też mogłyby przecież tak się czuć, ale z jakichś powodów się nie czują. A to nie jest przyjemne. To jest dyskomfort, z którym trzeba coś szybko zrobić. A najłatwiej, bo najszybciej, zrobić to obgadując, wyśmiewając, krytykując, odrzucając.

I tak sobie myślę, że dopóki kobiety będą zachowywać się w ten sposób wobec innych kobiet, na nic zdadzą się górnolotne hasła w stylu „żyj odważnie”, „rób to, co kochasz”, „bądź sobą”, „żyj z pasją”.

Bo czy można robić to, co się kocha i realizować marzenia, kiedy zazdrości się innym pasji i realizacji marzeń?
Czy można żyć odważnie, kiedy neguje się czyjąś odwagę?
I czy łatwo być sobą, kiedy nie akceptuje się innych – czyjejś śmiałości i odrębności?

W takim układzie jest to trudne. Bardzo trudne.

I jeszcze coś. Jest to smutne, słabe i pozbawione klasy.

Chcesz akceptować siebie? Pozwól innym żyć na ich własnych zasadach.
Chcesz być odważna? Nie neguj kobiecej odwagi do bycia inną. Do odmiennego ubioru. Do odmiennego stylu życiu. Do odmiennego zdania. Do odmiennego wyglądu. Do popełniania jej własnych błędów. I podejmowania jej własnych wyborów.
Chcesz wyrażać siebie? Nie krytykuj odrębnego głosu innych kobiet. Przyjmij czyjeś „nie” i uszanuj te granice.
Chcesz szanować siebie? Szanuj kobiety w swoim otoczeniu.
Chcesz mieć więcej pewności siebie? Zaakceptuj pewność siebie i śmiałość innych kobiet. I nie bój się ich. One naprawdę nie gryzą!
Chcesz odnieść sukces? Ciesz się sukcesem innych kobiet. Tym, że im się udaje. I czerp z tego garściami.

Dlaczego warto być pewnym siebie?

Pewność siebie i zgoda na bycie sobą weryfikuje nasze środowisko. Dzieje się tak szczególnie wtedy, kiedy w ten sposób nie wyrażaliśmy siebie wcześniej. Mam takie odczucie, że to właśnie dlatego tak ciężko jest być pewnym siebie i doceniać siebie. Bo to grozi utratą aprobaty. Dystansem. Niezrozumieniem. A to boli. Za każdym razem tak samo. A wysokie poczucie własnej wartości wcale, niestety, przed tym bólem nie chroni. Zatem czy warto?

W przypadku bycia pewnym siebie i asertywnym nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Oznacza to, że NIGDY nie dogodzisz wszystkim. Ponieważ twoje wartości nie zawsze będą szły w parze z wartościami innych. Tak już jest. Mimo to, warto pracować nad zdrową pewnością siebie, bo to sprawia, że żyjemy w zgodzie ze sobą i przyciągamy do siebie osoby o podobnych wartościach i takie, które szanują nasze granice i akceptują to, kim jesteśmy.

Kilka sposobów na to jak zadbać o swoją pewność siebie

Pewność siebie nie bierze się znikąd. Ja nad swoją pewnością siebie długo pracowałam i ciągle pracuję. I wszystkie fajne i pewne siebie babki, które znam, również. Ale jest to świetna wiadomość. Bo to oznacza, że na swoją pewność siebie, a tym samym na jakość twojego życia w każdej chwili masz wpływ. Nigdy nie jest za późno. Tylko do ciebie należy wybór, bo to w końcu TY jesteś za swoje życie odpowiedzialna.

A możesz zrobić w tym kierunku wiele. Np.

1. Inwestuj w swój rozwój. Tutaj znajdziesz na to wiele sposobów. „Najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie” (klik).

2. Wybierz się na kurs asertywności. O asertywności wspomniałam przy okazji artykułu „Bycie miłym to przekleństwo” (klik).

Poza tym polecam warsztaty asertywności organizowane w poznańskiej Pracowni po deszczu (klik). Sama brałam w nich udział. Naprawdę warto! W innych miastach z pewnością też takie znajdziecie.

3. Odkrywaj swoje mocne strony. Np. na kursie „Odkryj swoje mocne strony”.

Jak odkryć swoje mocne strony

4. Skorzystaj z usług specjalisty. Wybierz się na psychoterapię, udaj się do psychologa lub dobrego coacha.

5. Nabieraj odwagi do bycia sobą. Polecam warsztaty w oparciu o metodę Brene Brown organizowane przez Joannę Chmurę „Z wielką odwagą. The Daring Way”. I generalnie wszystko, o czym pisze Joanna.

6. Inspiruj się odważnymi kobietami. Ucz się od nich i bierz z nich przykład. Dla mnie wzorem nr 1 jest nieustająco Martyna Wojciechowska. Uwielbiam ją!

A to wszystko warto robić, ponieważ dobrze jest być pewną i świadomą siebie kobietą.

A co dla mnie oznacza pewność siebie?

Bycie kobietą pewną siebie oznacza dla mnie zaufanie do siebie, dbanie o realizację swoich wartości i potrzeb. To tworzenie wspierającej i twórczej relacji z samą sobą. Oraz poczucie, że jestem OK taka, jaka jestem – z mocnymi i słabymi stronami, z sukcesami i niepowodzeniami – czyli odwaga do bycia niedoskonałą.

I tej pewności wszystkim Wam życzę.

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Projektant zawodowej zmiany. Pedagog. Logopeda. Twórca marki Dwie Kropki Wierzy w życie pozaetatowe. I w życie na własnych zasadach. Pasjonatka nurtu psychologii pozytywnej, odkrywania mocnych stron i metafory. Mieszka w Poznaniu, gdzie tworzy i prowadzi swoją firmę. Prywatnie książkowy mol i szczęśliwa żona.

Zapisz

Zapisz

Dołącz do newslettera i pobierz ćwiczenie

DIAGRAM ODKRYWANIA TWOICH MOCNYCH STRON

Nie lubisz spamu? To świetnie! Bo ja nie mam na niego kompletnie czasu.

  • Także bardzo lubię Martynę Wojciechowską. Świetna babka, a „Kobietę na krańcu świata” po prostu uwielbiam 🙂 Zastanowię się nad tymi warsztatami asertywności, chyba by mi się przydały 🙂

  • Ostatnio gdzieś na Facebooku przeczytałam, że udało się sfotografować białą żyrafę. Po chwili doczytałam, że to cud, że tyle przetrwała (15 miesięcy) i że nie ma szans na przeżycie. I od razu pomyślałam o tym, że Ci, którzy są na początku drogi i dążą do tego, by się wyróżnić, rzadko myślą o tym jaka jest druga strona medalu. Że stajesz się łatwiejszym celem dla drapieżników, że stado Cię może odrzucić i inne zagrożenia, które mogą spotkać taką białą żyrafę 🙂

    • Moniko, świetna analogia 🙂 I no właśnie. Wśród nas jest wiele takich „białych żyraf” – wyjątkowych ludzi, którzy kryją swoją indywidualność przed drapieżnikami. Ale liczę na to, że świadomość rośnie i że coraz więcej fajnych ludzi będzie mieć odwagę wyrażać siebie otwarcie i bez obaw pomimo istnienia krytykantów.

      A przy okazji zainspirowałaś mnie tą historią. 😉

  • Ja też zawsze podziwiałam kobiety pewne siebie, odważne i ceniące swoją wartość. Sama dążę do tego, żeby stać się właśnie taką kobietą. Bo moim zdaniem samoakceptacja i pewność siebie to fundament sukcesu i szczęścia w każdej dziedzinie życia. To smutne, ale sama zauważam to o czym piszesz – że kobiety zazdroszczą sobie nawzajem. Jeśli ktoś jest bardziej odważny i potrafi więcej osiągnąć musi liczyć się z tym, że będzie obgadywany i mniej lubiany. Tylko pytanie czy tak naprawdę powinno nam zależeć na zdaniu tego typu osób? Osób, które koncentrują się na innych zamiast na sobie? Moim zdaniem nie. Warto pomyśleć o sobie i brać przykład z tych, którym się udało. Bo w ten sposób możemy zdecydowanie więcej osiągnąć 🙂

  • O tak!!!!