wartości i priorytety

Trudna sztuka wyboru i rezygnacji

Agnieszka Siołek-Cichocka PRACUJ Z PASJĄ, RÓB TO, CO KOCHASZ 6 Comments

W styczniu spadła na mnie lawina spraw, zleceń i zaproszeń. Można by powiedzieć, że nic tylko się cieszyć. A ja poczułam się, jakby uderzyło we mnie kilka ton, które przygwoździło mnie do ziemi i unieruchomiło. Ciężko mi było złapać równowagę, utrzymać balans i nie pogubić się w mnogości spraw. I tak oto stanęłam na ringu oko w oko z trudną sztuką wyboru priorytetów i tego, co ważne.

Mój przeciwnik

Jest sprytny, szybki i działa z zaskoczenia. Osłabia rywala w oka mgnieniu ciosami z każdej strony. Odwodzi od celu kusząc szybkim zyskiem i strasząc wizją gorszych dni.

Podczas starcia

Mniej więcej w połowie stycznia przemieniłam się w zołzę „nie dotykaj, nie rusz, nie przeszkadzaj i nie zawracaj mi głowy i czego ty jeszcze od mnie chcesz?”. Irytowała mnie każda pierdoła, a moje koncentracja oberwała lewym sierpowym tak, że nie byłam w stanie dotrwać do końca czyjegoś zdania.

Jak stałam się wredną jędzą

1. Chciałam złapać kilka srok za ogon, a nie mogłam – bo jestem jedna, bo doba trwa tylko 24 h.
2. Nie zawsze bywam asertywna tak, jak chcę – czasem odmawianie przychodzi mi z trudem.
3. Każda opcja i oferta była kusząca, co utrudniało sprawę.
4. Dostałam atrakcyjne zlecenie, któremu nie było po drodze z moimi priorytetami, a które, mimo to, kusiło i nęciło, aby jednak się zgodzić.
5. Nie wiedziałam za co zabrać się najpierw – więc robiłam jedno myśląc o drugim, lub jedno i drugie na zmianę.
6. Zgodziłam się na dwa wystąpienia publiczne w dość krótkich odstępach czasu (które swoją drogą były czymś ekstra), ale mnie introwertyka naraziło to na znaczny spadek energii. (Większość osób, która mnie zna wątpi w mój introwertyzm. Ale tak, jestem 100% introwertykiem, który każde wystąpienie i bycie wśród dużej grypy ludzi musi odchorować po swojemu w domowym zaciszu odrywając się od świata i unikając przez jakiś czas ludzi).
7. Bo poza tym pracuję, jak co dzień – projektuję, piszę, prowadzę terapie i doradztwo.

Brak przygotowania

Na co dzień pracuję swoim stałym rytmem. W spokoju, w ciszy, w domu i w gabinecie. Mam stałych klientów, robię regularne zlecenia, które rozplanowuję w kalendarzu. Wszystko, mniej więcej, da się przewidzieć. Ale tym razem okazało się, że jednak mniej. Nie uwzględniłam tego, że teoretycznie może nadejść taki dzień, kiedy zleceń i ofert współpracy będę mieć za dużo. I że każda będzie tak samo kusząca. I że wszystkie one przyjdą w jednym czasie! O takiej sytuacji czytałam w książce „Niskobudżetowy startup”, w której „przesyt” to jeden z elementów sukcesu firmy, pod warunkiem, że się do niego przygotujesz i odpowiednio zareagujesz. Nie tylko brak klientów nokautuje działania firm, klęska urodzaju również. Mimo to, nie wzięłam takiego scenariusza pod uwagę, bo przecież mnie on nie dotyczy. A jeśli już by miał, to dam sobie radę – tak wyglądała teoria. A jak wyglądała praktyka? W rzeczywistości popadłam w melancholię i stres, którego nie umiałam opanować.

Kiedy każda opcja WYDAJE SIĘ kusząca, wybór to skomplikowana emocjonalna łamigłówka.

Jak obezwładniłam przeciwnika

Mimo, że świetnie znam swoje mocne strony i znam swój cel, miewam wątpliwości – tak to już jest i będzie. Więc po zmaganiu się ze sobą i sporym stresie, postanowiłam dać pierwszeństwo głosu mojemu sercu i intuicji. Jakie wnioski?

  • Choćby cały świat miał się na mnie pogniewać, asertywnie odmawiam i mówię NIE – i tak też zrobiłam, odmówiłam wielu osobom.
  • Kieruję się swoimi wartościami i na tej podstawie wybieram zlecenia i oferty – nie przyjmuję ofert i nie robię rzeczy, które nie są spójne z tym co myślę, czuję i w co wierzę.
  • Kiedy wizja zarobku i pieniędzy odwodzi mnie od celu – rezygnuję z takiego zlecenia – pieniądze są sprawą drugorzędną, więc zrezygnowałam z mega dochodowego zlecenia – to było bardzo trudne.
  • Zajmuję się jedną rzeczą w określonym czasie – ustawiłam sobie priorytety – zaczynam od spraw najważniejszych.
  • Odcinam zajęcia, które nie wiążą się z moim głównym celem – odrzuciłam takie oferty, aby nie rozpraszać swojej energii i nie rozmieniać się na drobne.
  • Dbam o energię i równowagę, bo to, w co wkładam energię rośnie i przybiera na sile. Dlatego zastanawiam się, w co inwestuję energię i czemu daję swoją uwagę.

Po zrobieniu tego wszystkiego poczułam się lżejsza o kilkadziesiąt kilo, a moje serce po wyczerpującej szamotaninie złapało równy rytm. Jestem znów na właściwej drodze.

Jaki obrać kurs w chwilach zwątpienia?

Płyń w kierunku, który wybrał twój kapitan – serce. Twój wewnętrzny głos zawsze wie, do jakiego portu ma dopłynąć twój statek, a twoje wartości i cele to światło latarni, które prowadzą cię nawet w największą burzę. Migają z oddali przebijając się przez czarną mgłę. W moim sercu, po wielkim sztormie właśnie zapanował spokój.

Poza tym przeczytajcie książkę „Minimalizm po polsku” Anny Mularczyk-Meyer, która prowadzi cudowny Prosty Blog. Jej książkę przeczytałam 3 miesiące temu, a jej echo nadal pobrzmiewa w mojej głowie. Ania pisze m.in. właśnie o sztuce wyboru, która jest ściśle związana z minimalizmem.

Po roku. Czyli jak to wygląda dziś

Ten wpis napisałam ponad rok temu. W chwili obecnej również dostaję wiele atrakcyjnych próśb i propozycji współpracy i w 90% odmawiam. Ale coś się zmieniło. Odkąd żyję na sto procent w zgodzie ze swoimi priorytetami, nie ma w moim sercu wewnętrznych walk. Za to jest przestrzeń na własne pomysły i spokój ducha. To poczucie jest dla mnie bezcenne, bo nie da się go kupić za żadne pieniądze.

A jak Wy radzicie sobie z trudnymi wyborami?

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Projektant zawodowej zmiany. Pedagog. Logopeda. Twórca marki Dwie Kropki Wierzy w życie pozaetatowe. I w życie na własnych zasadach. Pasjonatka nurtu psychologii pozytywnej, odkrywania mocnych stron i metafory. Mieszka w Poznaniu, gdzie tworzy i prowadzi swoją firmę. Prywatnie książkowy mol i szczęśliwa żona.

Dołącz do newslettera i pobierz ćwiczenie

DIAGRAM ODKRYWANIA TWOICH MOCNYCH STRON

Nie lubisz spamu? To świetnie! Bo ja nie mam na niego kompletnie czasu.

  • Chyba ta książka jest tym, co w tej chwili i ja potrzebuję…
    Dużo siły i energii życzę!!

  • Agnieszko – bardzo fajny artykuł – nieźle się uśmiałam. A przy okazji gratulacje za „obezwładnienie przeciwnika” – ja bym tego lepiej nie wymyśliła 🙂

  • Agnieszko, czytając, pomyślałam, że cały ten Twój styczniowy zamęt był między innymi po to, żebyś mogła napisać ten tekst i pokrzepić nim innych. Artykuł jest zmaterializowanym dowodem obezwładnienia przeciwnika i Twojego zwycięstwa. Gratuluję i dziękuję! Tego mi dziś było trzeba 🙂

    • Moniko, bardzo Ci dziękuję 😉 PS – Ach… Praca nad sobą to ciężka robota, która, mam wrażenie, nigdy się nie kończy. Pozdrawiam ciepło!